11.05.2014 Jeszcze o wczorajszej wędrówce.

Jako że wczoraj rozpisałem się na temat szpeju to dziś będzie o tym co w lesie, nie dużo bo przeszedłem tylko jakieś 10,2 km. Idąc od Chwarzna tym odcinkiem szlaku Wejherowskiego wciąż potykamy się o patyki leżące na ziemi, a strącone (zapewne przez orkan), pisałem już o tym kiedyś, rzeczka Kacza daje się przejść po kamieniach. Kiedy wszedłem w leśny odcinek szlaku za Karwinami, spotkałem dwójkę błądzących rowerzystów w pelerynach, to było małżeństwo ze Skierniewic, jeśli przypadkiem natrafili na ten wpis to pozdrawiam gorąco. Próbowali dotrzeć (szlakami leśnymi) do Oliwy, a błądzili bo trasę do Oliwy namierzali za pomocą jakiegoś poradnika, na którym były mapki, ale nie było zaznaczonych szlaków. Na szczęście miałem w plecaku mapę i kompas oraz pokazałem gdzie jest następne oznaczenie szlaku (fakt, niekiedy szlaki w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym są poznakowane po macoszemu, ale ja kocham ten Park). Bardzo to było miłe spotkanie, dogoniłem ich chwilę później, jedli śniadanie na trawie (tzn. obiad bo to dla Nich była pora obiadowa). Zszedłem do Sopotu, poszedłem do mini delikatesów po pieczątkę, aha pieczątkę w Chwarznie dostałem jak kiedyś, od Proboszcza :D. Wyszedłem z delikatesów i usiadłem na ławce, kije postawiłem z ławką, a plecak stał obok mnie. Wyciągnąłem termos i zapytałem się siedzącej na sąsiedniej ławce dziewczyny czy nie napiłaby się herbaty, na co ona odparła że nie jest jej zimno :D. Nalałem sobie herbaty (Saga Malinowa + syrop malinowy + 5 łyżeczek cukru), była pyszna i przy okazji dowiedziałem się że dziewczyna jest z Piły, ale pracuje w Poznaniu, a tu przyjechała na szkolenie (chyba). Potem wróciłem do domu i to jest koniec tej historii.

Pozdrowienia z nad morza.

W Trójmieście zaczyna się wypogadzać, jest gorąco, pojawia się słońce i ludzie masowo wylegują się na plażach, na tyle skutecznie że nawet ja się opaliłem co prawda nie tak jak chciałem, ale jak się nie ma co się lubi ….

Plaża w Rewie

Plaża w Rewie

Wczoraj też była pogoda, byłem w Fashion House w Gdańsku i nawet udało mi się spotkać w końcu z Kozim. Wypiliśmy po dwie pinty Guinessa, a na trzeciego po Książęcym Ryżowym. I tu pojawia się kolejny wątek, tam gdzie piliśmy to ostatnie piwo zjadłem pyszne pierogi (po meksykańsku). Otóż szukaliśmy na Skwerze Kościuszki knajpy gdzie leją z kija Fortunę Czarną (to bardzo pyszne piwo), nie znaleźliśmy bo tam gdzie miała być ta knajpa jest Pierogarnia gdzie można zjeść wyborne pierożki.

Pierogarnia Pierożek

Pierogarnia Pierożek

Dziś już nie jest tak słonecznie. Jest 1 Czerwca, święto wszystkich Dzieci i urodziny Igora mojego chrześniaka, w tym celu przyjechała do nas jego Matka Chrzestna, będzie się działo. Prezent urodzinowy Igor już dostał, jest to piaskownica którą można zakryć i z klap zakrywających (po ich rozłożeniu) tworzą się ławeczki, taki to prezent. Jako że sam słyszałem że Igor w dniu 1 Czerwca powinien dostać 2 prezenty, tak więc ode mnie dostanie pudło klocków Duplo Straż Pożarną.

Pali się !

Pali się !

Postawiłem sobie za punkt honoru utopić chrześniaka w klockach Lego.