03.02.2014 Raz jeszcze

Wybrałem się dzisiaj do kina, pokazywali prawdziwe oblicze alkoholizmu w filmie pt.: „Pod Mocnym Aniołem” straszna to prawda i każdego bez wyjątku ona dotyczy i dosyć o tym, nie polecam. Raz jeszcze chciałbym napisać o podrywaniu, tak to należy nazwać. Jak to jest (pytanie skierowane do kobiet i od kobiet komentarze będą akceptowane) że jak wchodzę pachnący wiatrem w bluzie Helikona o której już na łamach tego bloga pisałem, w czarnym poliestrze na zamek, w spodniach (takich żmijkach jeansowych) i we włoskim obuwiu na skałę, podchodząc do kas biletowych w tymże kinie beż żadnego „inner game” spoglądam na dziewczynę w zielonej puchowej kurtce i ona odwraca wzrok, ale za chwilę spogląda na mnie ukradkiem z uśmieszkiem na buzi. Nie sądzę by się ze mnie śmiała, myślę że moje spojrzenie na nią było swego rodzaju komplementem ? Że jakaś prawda jest w tym ukryta domyśliłem się po tym jak patrzyła na mnie dziewczyna przy kasie, mało brakowało, a zapytałbym o której kończy i być może oszczędziłbym sobie tego strasznego filmu. Cóż, nie myślcie sobie drogie Panie iż aż tak dobrego jestem o sobie mniemania, choć prawdą jest iż lubicie jak na Was patrzymy.

18.01.2014 Today

Obejrzałem dzisiaj film pt.: „Sekretne życie Waltera Mitty”, polecam był świetny, zarówno Ben Stiller jak i Sean Penn po prostu genialny. Wychodząc z kina wszedłem w srogą niesprawiedliwość zimy, napadało śniegu w Gdyni i jest mroźno. Stwierdziłem że pójdę jeszcze na piwo, idąc w kierunku bulwaru zaczepiła mnie lasencja z różową parasolką proponując pójście do klubu go-go, postukałem się w głowę i poszedłem dalej. Najpierw wszedłem do Kandelabrów, tam było brak miejsc, podobnie w F.Mindze więc stwierdziłem że pójdę do Contrastu, ale i tam było brak miejsc. Stwierdziłem więc że pójdę na sushi, idąc spowrotem do Gemini rozmyślałem o zimie, że nie lubię jej, że niektórzy ją lubią, zwłaszcza Ci którzy urodzili się 18 stycznia ;). W moshi moshi (polecam) zjadłem nigiri sake i uramaki sake, ponadto wpyliłem banana w futurze oblanego miodem (to też polecam) do tego wypiłem piwo Sapporo które było całkiem niezłe. Wracając do domu słuchałem Pearl Jam.