03.05.2014 Byłem w lesie.

Drugiego Maja byłem w lesie, plan przewidywał odwrotną kolejność niż tydzień temu, a więc najpierw z Sopotu szlakiem Kartuskim do Pachołka, stamtąd szlakiem Skarszewskim do Sopotu, a z Sopotu do ul. Wielkopolskiej w Gdyni szlakami Do Wieży Kolibkowskiej i Kępy Redłowskiej.

Idąc szlakiem Kartuskim idzie się drogą Wielkopolską, jest to droga utwardzona, wysypana kamieniami, chyba przeznaczona dla ciężkich samochodów ciężarowych. W każdym bądź razie jest dla mnie nie przyjemna. Co zrobić trzeba iść.

Poruszanie się z mapą na drodze

Poruszanie się z mapą na drodze Wielkopolskiej

Kiedy doszedłem do Wielkiej Gwiazdy (jeden z punktów na szlaku Kartuskim) była tam taka wiata z miejscem do biesiadowania, tam zacząłem testować kuchenkę Esbit Pocket Stove Small. Rozpaliłem tabletkę paliwa stałego (co przy wietrze nie było łatwe), położyłem na kuchence, na tym postawiłem garnuszek z 0,5 l wody. Woda gotowała się jakieś 20 minut, zużyłem jakieś 2 i pół tabletki na zagotowanie wody. Tabletka paliwowa ładnie się spalała, ale przy takim wietrze nie była wstanie ogrzać garnuszka wystarczająco by zagotować wodę. Tam też zjadłem pierwszy liofilizat.

Esbit Stove i pozostałości po gotowaniu.

Esbit Stove i pozostałości po gotowaniu.

Rozwiązaniem tego problemu jest ekran, czy też osłona przeciw wietrzna, kiedy kuchenka jest okolona takim ekranem, temperatura powietrza wokół niej wzrasta co służy gotowaniu. Co do okalania takim ekranem kuchenek gazowych, to może w zimie, ale nie w lecie, kartusz z gazem mógłby wybuchnąć. Będę jeszcze testował tę kuchenkę tylko muszę sprawić sobie ekran (najtaniej będzie go zrobić z folii aluminiowej).

Idziemy dalej.

Idziemy dalej.

Doszedłem do Pachołka i nawet wszedłem na wieżę widokową, ciekawy widok. Przy pełnym słońcu, widać było statki na redzie, panoramę Gdańska i las Oliwski. Warto wejść na Pachołek i piszę to nie tylko do tych którzy lubią na takie wieże włazić, ale też do tych którzy lubują się w widoczkach ;). Inne wieże widokowe to ta w Kolibkach i ta na górze Donas. Jest jeszcze jeden punkt widokowy (najłatwiej dojść tam szlakiem Skarszewskim).

Idąc dalej doszedłem do polanki Esperantystów, tam zjadłem drugi liofilizat, Crux zagotował wodę (w porównaniu do Esbita niemal błyskawicznie). Potem jeszcze chwilkę i byłem w Sopocie Kamiennym potoku, a do skrzyżowania ulic Wielkopolskiej i Spokojnej dotarłem kilkadziesiąt minut później.

Na polance Esperantystów.

Na polance Esperantystów.