18.07.2015 Jestem Jestem

Jestem, dalej prowadzę tego bloga lecz od jakiegoś czasu nie bardzo jest o czym pisać. U mnie nic się nie zmieniło, dalej pracuje w ochronie i szukam nowej pracy. Dawno nie wędrowałem, a zamierzam się na szlak Domów Podcieniowych, nie chciałbym tego robić do czasu kiedy nie odnowie członkostwa w PTTK, więc jest to sprawa raczej na sierpień lub na końcówkę lipca. Pozdrawiam Was.

Reklamy

03.02.2014 Raz jeszcze

Wybrałem się dzisiaj do kina, pokazywali prawdziwe oblicze alkoholizmu w filmie pt.: „Pod Mocnym Aniołem” straszna to prawda i każdego bez wyjątku ona dotyczy i dosyć o tym, nie polecam. Raz jeszcze chciałbym napisać o podrywaniu, tak to należy nazwać. Jak to jest (pytanie skierowane do kobiet i od kobiet komentarze będą akceptowane) że jak wchodzę pachnący wiatrem w bluzie Helikona o której już na łamach tego bloga pisałem, w czarnym poliestrze na zamek, w spodniach (takich żmijkach jeansowych) i we włoskim obuwiu na skałę, podchodząc do kas biletowych w tymże kinie beż żadnego „inner game” spoglądam na dziewczynę w zielonej puchowej kurtce i ona odwraca wzrok, ale za chwilę spogląda na mnie ukradkiem z uśmieszkiem na buzi. Nie sądzę by się ze mnie śmiała, myślę że moje spojrzenie na nią było swego rodzaju komplementem ? Że jakaś prawda jest w tym ukryta domyśliłem się po tym jak patrzyła na mnie dziewczyna przy kasie, mało brakowało, a zapytałbym o której kończy i być może oszczędziłbym sobie tego strasznego filmu. Cóż, nie myślcie sobie drogie Panie iż aż tak dobrego jestem o sobie mniemania, choć prawdą jest iż lubicie jak na Was patrzymy.

21.01.2014 Dzień Babci

Dziwna rzecz mi się dzisiaj zdarzyła, mianowicie wyszedłem z domu i dopiero siadając w autobusie zrozumiałem że nie mam plecaka na plecach. Wysiadłem jeden przystanek za pętlą i pomaszerowałem do domu. Tam założyłem plecak na plecy i do pracy spóźniłem się jakieś 15 minut. Taki morał z tego iż należy się dobrze obudzić zanim wyjdzie się z domu, byłem rozproszony. Wszystkiego najlepszego wszystkim Babciom !

20.12.2013 w Piątek dwudziestego

Karta o której wspominałem we wpisie pt.: „W Piątek trzynastego doszła 5 dni później (18.12) także teraz ma 2 karty, toż to nadmiar szczęścia. Tym czasem Święta nadchodzą w 7 milowych butach.

Do Polski przylecieli Marta z Jasonem, dziś o 19 będziem spijać złociste trunki z przezroczystych pucharów…

11.12.2013 Rdzenna ludność Ameryki Północnej

Wykupiłem wczoraj prolongatę Piano na tydzień za 19,99 zł, i przez tydzień będę mógł czytać Duży Format i Wysokie Obcasy bez ograniczeń.

Przeczytałem w Dużym Formacie artykuł pt. „Architektura emocji. Przyszłość Żurawlowa” w którym to był taki oto tekst: „3. Stan Nowy Meksyk. Zima 2001. Jimmie BlueEyes, potężny Indianin o dobrotliwej twarzy, dowiedział się, co robi ruda uranu z ludzkim organizmem dopiero wtedy, gdy większość jego znajomych umarła w męczarniach. Zarządcy korporacji, dla których pracowali w kopalniach, mieli tę wiedzę, ale jakoś zapomnieli się nią podzielić. Patrzyli codziennie, jak Indianie piją wodę prosto z kałuż w radioaktywnych wyrobiskach. Jimmie już tego nie roztrząsa. Jego oczy są zmęczone i pogodzone. Jak każdej nocy wychodzi z małego drewnianego barakowozu w górach, wsiada do zardzewiałego pikapa i pędzi do baru K.B. Dillon’s w Farmington. Mówi: – Moi przyjaciele marli. Nie wiedzieli, co ich zabija. Nie znali słowa „promieniowanie”. Nie ma go w języku Indian Nawaho.

I taka myśl mnie naszła, niejako wybiegając w tył. Przecież Ci ludzie (Indianie z plemienia Nawaho) radzili sobie świetnie na długo zanim biały człowiek postawił tam swoją stopę. Czemu tak się dzieje ? Czy wciągnęła ich cywilizacja ?

Edit: 11.12.2013 r.

09.12.2013

W sobotę odśnieżałem, w Niedzielę z resztą też, w Poniedziałek wszystko pływa bo temperatura jest na plusie. W sobotę miałem zamiar iść do Lasu, ale już w Piątek widziałem że nie pójdę (a miało być 25 km) . Gdybym jednak poszedł miałbym szanse nie poślizgnąć się, a to za sprawą Climbing Technology Mini Crampon 4P nie poślizgnął bym się. Testowałem raczki w Sobotę wieczorem, są zarąbiste, łaziłem w nich i po śniegu i po lodzie, 0% poślizgów. Śnieg się stapia więc istnieje szansa że jednak pójdę na te 25 km.

06.12.2013 Jeśli dziś jest szóstego …

To nie zapomnijcie o prezentach mikołajkowych. Poza tym to naj*b*ło śniegu i można jeździć na nartach biegowych :D. Rano obudził mnie szum i łupanie czyli dźwięki oporu jakie stawiał mur domostwa moich Rodziców przed Orkanem, Orkan to jeszcze nie huragan, a już nie wichura, wiało tak że jak spotkałem dziś rano w ciemności moją Mamę to powiedział tylko „Dziecko boję się żeby jakaś spadająca gałąź nie uderzyła w ciebie”, ja na to odpowiedziałem tylko „Kurcze, muszę sobie kupić kask” w żartach oczywiście. Wychodzę z domu i widzę, wszędzie biało, śnieg sypie, Orkan napieprza idę do pracy. W odtwarzaczu Soundgarden – Down On The Upside

Teraz też pada, a dziś po pracy przed bramą Portu Wojennego w Gdyni będzie stał samochód z moimi rodzicami w środku, jedziemy do Kamienia gdzie będzie jeszcze więcej śniegu ale będzie też Igor, syn mego Brata, wnuk moich Rodziców i mój Chrześniak. Dziś jest Mikołaja i wieziemy tam prezenty dla Igora.

 

Zima w Porcie Wojennym Gdynia

Zima w Porcie Wojennym Gdynia

O 15:30 wyszedłem za bramę portu i wsiadłem w samochód z moimi Rodzicami w środku, okazało się że jedziemy najpierw po Iwonkę i Igora odebrać ich z pod Batorego (to centrum handlowe), ale już po drodze okazało się że nasypało i sypie dalej aż do teraz (23:23) i z tego między innymi powodu ludzie postradali rozumy i nie umieją myśleć i poruszać się w ruchu ulicznym i jeździć na suwak (a propos dziś na stadionie narodowym bicie rekordu Guinnesa w graniu „Deszcze Niespokojne” suwakiem zamka błyskawicznego było). Jedziemy do tego Kamienia a po drodze drogi zasypane, nawiewa śnieg z pól i tworzą się zaspy, odstawiliśmy Bratową i Bratanka i wracamy. Ledwo dojechaliśmy do domu i trzeba było odśnieżać… Jebana Zima !

Ps.: Publikowałem 7.12 o 00:44 ale i tak będzie w tytule 6.12.