16.12.2013 Wzorem Beatlesów

Wstałem o 4:59 , obudziłem Drakę, zeszliśmy na dół, ona poszła na dwór, poszedłem dać rybkom jeść, sprawdziłem czy „systemy” natleniające wodę działają prawidłowo. Odpaliłem kompa, zjadłem płatki, obejrzałem „Nasze Wojsko” (w programie porannym) , potem odpaliłem kompa oraz w telewizorze: BBC HD gdzie leciał program o Arktyce. Sprawdziłem które z pierścieni magicznych będą mnie chronić przed wrogą magią, odpaliłem więc TES IV Oblivion i poszedłem (moją postacią: Claude Benirus – Mag, w Gildii Magów jest Mistrzem Magii (to stopień) ogólnie z kijem nie podchodź po spali na popiół) do elfickich ruin gdzie wisząc w powietrzu za pomocą kodu tcl testowałem za pomocą trzech lichów (lich to nieumarły czarodziej, najczęściej nekromanta) no i w tej konkurencji najlepszy był Zwykły Pierścień (tak się nazywa i został zabrany z ciała faceta który był odpowiedzialny za śmierć cesarza Uriela Septima, na imię mu było Raven Camoran) mający 50% odporności na magię i 35% odbicia zaklęć (czar odbijający zaklęcia) myślę że pomogła tej postaci też to ze jako breton (taka rasa) ma 50% odporności na magię. Inne pierścienie to były: Pierścień Czarodzieja (chyba: 25% premia do many i 20% wchłaniania czarów) i Pierścień Ognia Słońca (podarowany przez Zakon Czystej Krwi (polują na wampiry) za zabicie Seridura który był wampirem, (chyba: 30% odporności na choroby (zwłaszcza na porfirię) i 25% odbicia zaklęć). Oba pierścienie dawały radę jako tako ale pasek życia jednak się kurczył. Tym czasem Marta i Jason lecą do nas i chciałoby się wzorem Beatlesów („Lucy in the sky”) zaśpiewać: Marta in the sky with Jason 😉

Reklamy