28.02.2017 O Kawie 02

Ta kawa smakuje cytrusami ! Przysłali mi całe 250 gramów zmielonej kawy z Sidamo, zaparzyłem za pomocą kawiarki Moka i pierwsze co mnie uderzyło to kwaskowość naparu i zero goryczy (100 % Arabica). Nie była tak kwaśna jak kawa z Costa Coffee, ale tam to parzą mieszankę Arabiki i Robusty (to Robusta odpowiada z gorycz w Espresso, a za kwas osad z twardej wody na kolbach – są odstawiane do wyschnięcia po umyciu). Co do zera goryczy w kawie z Sidamo to to wiele mówi o jakości przemiału (przysłali zmieloną), za gorycz w naparze może odpowiadać również rozstrzał w przemiale (jeśli młynek +/- nie trzyma  wielkości wypuszczanych drobinek kawy po zmieleniu dzieje się tak wtedy gdy żarna młynka nie są usztywnione i “chodzą jak w rumbie” powodując rozstrzał. Do tego młynki poniżej pewnego poziomu cenowego generują pył z kawy, więc jeśli nie odsiejemy pyłu z przemiału wtedy napar też będzie gorzki.

Dzieje się tak ponieważ jeśli w przemiale występuje duże zróżnicowanie pomiędzy wielkością drobinek przemiału to te mniejsze drobinki będą się przeparzały powodując gorycz i cierpkość naparu. Aby uniknąć podobnych historii należy zainwestować w młynek który mieli równo i nie generuje pyłu, a ceny dobrych młynków ręcznych zaczynają się od 400 zł, a młynków elektrycznych od 1500 złotych,  a kto nie ma takich pieniędzy niech kupuje najlepszy młynek na który go stać i odsiewa z przemiału ten pył. Na młynku nie wolno oszczędzać jeśli chce się pić dobrą kawę.

Co do kawy z Sidamo to zanim wyczuję w tej kawie coś prócz cytrusów to muszę przestać sobie słodzić. Większość z nas słodzi kawę, herbatę i dla tego mamy poblokowane receptory aromatu i smaku (chociaż te mniej), należy odstawić białą zarazę w kryształkach, przestać chlać tyle słodzonych i gazowanych napitków i gasić pragnienie sokiem, wodą, piwem, herbatą i kawą (bez cukru). Jeśli się to nam uda będziemy wyciągać z naparu dużo więcej aromatów, a ziarno kawowca ma ich nie mało.

W marcu będę próbował ziarna z palarni Cafe Ina, Kawoteka, Bean&Buddies (np. Blend No.1) i Czarny Deszcz.

24.02.2017 O Kawie 01

Od jakiegoś czasu nie myślę o niczym innym niż o kawie i jej zaparzaniu. Od czasu kiedy wypiłem pierwsze espresso bo nie chciałem truć się energetykami. Pamiętam co wówczas pomyślałem, pomyślałem że jakby rano wypijać coś co kopnie i będzie powoli działało aż do wieczora i nie będzie drogie (espresso codziennie w którejś z sieciowych kawiarni to jednak wychodzi drogo). Pomyślałem że dobrze by było wypijać to espresso co rano w domu.

DSC03278

Wiedziałem że chcę kawę ale dobrą kawę. Więc odpuściłem sobie kapsułki, odpuściłem sobie kawę rozpuszczalną (liofilizowaną) i skupiłem się na kawie ziarnistej. Najpierw jednak musiałem wymyślić jak parzyć tę kawę. Już wcześniej wiedziałem że aby robić prawdziwe espresso potrzebna jest Espresso Machine, a na tę raczej nie będzie mnie stać, pojawiły się też w mojej głowie kapsułki. Ale pomijając to że do kapsułek też potrzebował bym maszynę to wkładam to między bajki. To co jest w tych kapsułkach to nie jest kawa rozpuszczalna ale normalna zmielona kawa, jednak jest to ekspresowy gotowiec dobry dla leniwych kawoszy którzy chcą mieć dobrą kawę ale nie namęczyć się przy tym.

 

I wymyśliłem że do parzenia małej czarnej będę używał sprzętu Bialetti (używam machinetki Bialetti Moka Ekspress 1 tz) i jest t strzał w dziesiątkę. Za pomocą tej kawiarki można przygotować 50 ml mocnej aromatycznej kawy, bariści mówią o tej kawiarce że z tego wychodzi coś co jest namiastką Włoskiej kawy i faktyczni takie kawiarki są na wyposażeniu większości Włoskich domów. Kawiarkę mogę ze spokojnym sercem polecić. Teraz o kawie.

DSC03280

Pierwszą kawę którą użyłem do zaparzenia w tej machinetce to była FM Aurile Energy i tylko tyle mogę o tej kawie powiedzieć wiem jeszcze że jest z dodatkiem Tauryny i Guarany, ale nie wiem ani skąd pochodziły ziarna, ani gdzie były wypalane, ani nawet czy to 100% Arabica. Czyli tak jak z kawą z supermarketu (z tą różnicą że Aurile to kawa naprawdę wysokiej jakości). Kawy dostępne w sprzedaży w supermarketach to zło i można o tym przeczytać tutaj.

DSC03281

Więc poszedłem po rozum do głowy i zacząłem czytać że ta dobra kawa to nie te brykiety w supermarketach ale kawa ziarnista prosto z palarni kawy. Taką kawę zmówiłem i taka kawa przyszła do mnie dzisiaj. Kawa z palarni kawy Kawoteka, która znajduje się w Marezie koło Kwidzynia, z kawowca który rośnie w Etiopii w prowincji Sidamo, 100 % Arabica w ziarnach i tu jest pewien problem bo zamawiałem zmieloną. Nic się jednak nie stało bo jak już sprawię sobie młynek to będę zamawiał tylko w ziarnach, a wybór mają doskonały, z resztą sami zobaczcie (link powyżej). Prócz zamawianej kawy dostałem próbkę 50 gramów ichniejszej mieszanki i klamerkę widoczną na zdjęciu powyżej.

DSC03282

Co do tego że nie dostałem tego co zamawiałem to zadzwoniłem do nich podziękowałem za gratisy i przyznałem się że wysłali mi ziarna, nie mieloną, a ja nie mam młynka. Za tę pomyłkę moja rozmówczyni zaproponowała mi że wyślą kolejne 250 gramów tym razem w wersji średnio zmielonej (bo taką potrzebuję do machinetki). Na co ja powiedziałem tej Pani żeby nie wysyłali mi 250 gramów tylko 50 gramów na spróbowanie. Polecam Kawotekę bez dwóch zdań. W następnym odcinku będzie jak ta kawa z Sidamo smakuje bo próbka zmielonej kawy z Sidamo dojdzie dopiero w Poniedziałek.

19.01.2017 InPostowi paczki do paczkomatów wozić !

Nie tak dawno temu zamówiłem na Allegro golarkę elektryczną do twarzy, jako przesyłkę wybrałem List Polecony InPost głównie dlatego że wysyłka u tego sprzedawcy (List Polecony InPost) była darmowa.

inPost polecony

W Gdańskim oddziale InPost mają burdel a ja czekam na przesyłkę już 8 dni, paczkę do paczkomatu potrafią dostarczyć w 24 godziny a listu poleconego nie ? Dzwoniłem do InPostu już dwa razy, wysyłali interwencję nie tylko Pan z InPostu ale i Sprzedawca, już wiem po dzisiejszym telefonie do InPostu że w Gdańskim oddziale panuje zamieszanie. Nie polecam takiej wysyłki, jeśli chodzi o InPost jako o doręczyciela to najlepiej zamawiać na paczkomat. Nie ma nic za darmo.

29.12.2016 Spa Senses

Prawdę mówiąc “lałem wartkim strumieniem ciepłego moczu” na żele pod prysznic, po pierwsze dla tego że żel to nie mydło tylko żel więc nie ma czegoś takiego jak mydło w płynie bo mydło jest sodowe albo potasowe więc nie łudźcie się że mydło w płynie to któreś z wyżej wymienionych bo te występują pod postacią stałą. “Lałem” na żele pod prysznic z tego względu że nigdy nie starczało piany na całego mnie. Od dwóch lat używam myjki i mydła z czego piany mam od cholery.

IMG_20161229_060437

Jednak nie tak dawno temu, podczas świąt patrzyłem na to co dostali inni i pośród prezentów znalazł się FM Group Spa Senses, żel pod prysznic którego zapragnąłem wypróbować. Stało się to dzisiaj, wylałem tego z jednej i drugiej strony myjki i tylko trochę, skutek przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Piany miałem tyle że mogłem umyć nie tylko siebie ale i takiego drugiego. Polecam ten żel, jest wydajny.

20.12.2016 Perła

Moja fascynacja jedną z grup rockowych z Seattle zaczęła się już od pierwszych zajęć w I LO kiedy to wchodząc do sali Przysposobienia Obronnego (nie wiem czy ten przedmiot jeszcze jest w liceach) zobaczyłem na zbiorniku od bojlera elektrycznego (pytajcie rodziców co to za ustrojstwo) wystylizowany napis Pearl Jam (mniej więcej jak tą czcionką, tyle że J miało daszek i pismo było bardziej odręczne) napisany czarnym pisakiem permanentnym.

Pearl Jam

Podziałało to na moją wyobraźnię o tyle że nie wiedziałem co to Pearl Jam, ale domyślałem się że napis został zrobiony przez którąś z koleżanek z klas wyższych. Był to pierwszy powiew rewolucji wywołanej przez amerykańską prasę, pierwszy powiew muzyki z gatunku Grunge (tak okrzyknęła go amerykańska prasa) wywodzącego się wedle mojego mniemania z Punk-Rockowej sceny Seattle. Wówczas nie wiedziałem że zaczęło się to na kilka lat zanim wyszedł pierwszy album opisywanej tutaj grupy “Ten” , nie wiedziałem też że Pearl Jam powstało na gruzach Mother Love Bone której to charyzmatyczny wokalista Andy Wood zmarł w wyniku powikłań po przedawkowaniu heroiny.

pearl_jam_1990s

W pierwszych chwilach zespół nazywał się Mookie Blaylock na cześć (zapewne) tego koszykarza, potem musieli jednak zmienić nazwę na Pearl Jam. W składzie zespołu na przestrzeni lat nie dochodziło do jakichś poważniejszych zmian o ile nie liczyć perkusistów. Eddie Vedder mówił w filmie Pearl Jam Twenty że wymiana członka zespołu jest jak operacja na otwartym sercu (to ciężki czas dla zespołu) zwłaszcza jeśli chodzi o perkusistę.

pearljam III

Jeśli więc chodzi o perkusistów to pierwszym był Dave Krusen który nagrał z zespołem ich pierwszy album “Ten”, potem za perkusją zasiadł Dave Abruzzese i nagrał z zespołem dwa kolejne albumy “Vs” i “Vitalogy”, następnie Dave’a za perkusją zastępuje Jack Irons. Kiedy Stone Gossard, Jeff Ament i Mike McCready szukali na początku istnienia zespołu perkusisty do swojej grupy to złożyli propozycję Jackowi Ironsowi i ten odmówił ale przekazał demo nagrania (bo szukali też wokalisty) swojemu znajomemu z San Diego i tym znajomym był Eddie Vedder. Jack Irons nagrał z zespołem kolejne dwa albumy “No Code” i “Yeld”.

Pearl Jam IV

Kiedy Jack Irons odszedł z zespołu panowie złożyli propozycję byłemu (wówczas) perkusiście grupy Soundgarden Matowi Cameronowi (który nagrywał pierwsze demo z zespołem). W takim składzie grają aż do dzisiaj wraz z Matem Cameronem nagrali kolejnych 5 albumów “Binaural”, “Riot Act”, “Pearl Jam”, “Back Spacer” i “Lightning Bolt”. Czy nagrają coś jeszcze ? Zobaczymy.