28.07.2015 Szlak domów podcieniowych.

Na początek napiszę że ten szlak to dziadostwo, poprowadzony został asfaltowymi ulicami i drogami wyłożonymi betonowymi płytami, wędrówka po czymś takim to żadna przyjemność.

Dom Podcieniowy w Miłocinie.

Dom Podcieniowy w Miłocinie.

Poza tym to ten co znakował ten szlak to chyba dzień wcześniej zachlał, albo robił to po pijaku. Szlak znakowany jest z rzadka albo wcale, szedłem nim dzięki mapie i kompasowi bez których nie ruszam na szlak.

Dom Podcieniowy w Turnowach

Dom Podcieniowy w Trutnowach

Na koniec ujmę to tak, szlak nie jest godny uwagi jeśli chodzi o wędrówkę pieszą, posługując się kompasem i mapą byłem w stanie dojść jedynie za wieś Trutnowy. Jeśli jednak chcecie zobaczyć te domy polecam Wam wybrać się do nich samochodem lub motorem (na Żuławach jest ich od groma), ale przedtem zakupić Mapę która nazywa się „Z biegiem Wisły”, a na której zobaczycie gdzie te domy są.

Edit 29.07.2015: Poprawiłem kilka rzeczy, wieś nie nazywała się Turnowy ale Trutnowy

Reklamy

23.07.2015 Jak powinno wyruszać się na szlak.

Dzień wcześniej trzeba: zaplanować podróż, wpisać podróż z datą wycieczki do książeczki OTP lub GOT, spakować plecak, podładować baterie, przytroczyć kije. Dnia wycieczki trzeba wstać dość wcześnie by na szlaku stanąć maksymalnie o 7:00, należy pamiętać o zabraniu PORTFELA, pieniędzy na podróż, kurtki przeciwdeszczowej i termosu z ciepłą herbatą.

Miałem dziś wędrować po szlaku Domów Podcieniowych, miałem wstać o 4:10 by zdążyć na PKS do Koszował który wyruszał z Gdańska o 6:45 i niestety budzik w telefonie nie dał rady mnie dobudzić w związku z czym wstałem o 6:20. Spakowałem plecak, wypisałem książeczkę, ubrałem się i wyszedłem z domu. Wsiadłem do 194 i jadąc na następny przystanek skumałem się że nie mam PORTFELA, wysiadłem więc na następnym przystanku i wróciłem do domu. Na wyżej wymieniony szlak wyruszę następnym razem.

Następnym razem przygotuje wszystko dzień wcześniej.

27.01.2015 Byłem w lesie.

Byłem dzisiaj wędrować. Wędrowałem drugim odcinkiem szlaku Wejherowskiego z Chwarzna do Bieszkowic. Razem z wczorajszą wędrówką będę miał wychodzone 73,6 pkt.

Jak już zapewne wiecie, nie lubię śniegu i zimy, ale zimowy las jest taki zniewalający, drzewa osypane śniegiem ale też ścieżki wyślizgane kołami samochodów ale wtedy trzeba iść środkiem ścieżki. Przez pewien czas szedłem w raczkach (co widać na filmie) ale nie na długo mi starczyło determinacji żeby w nich wędrować.

Co do rękawic to rzeczywiście świetne, kiedy pochodziłem pod Bieszkowice były w środku mokre tak mi się ręce w nich pociły. Z resztą cały się pociłem, jak kretyn poszedłem w ECWCSie który nie zdążał wydalać pary spod siebie. Wędrówka nie była tak ciężka jak zakładałem ale mimo wszystko nogi odmawiały mi wędrówki mniej więcej od Piekiełka, zmęczony już byłem. Tę samą trasę w lecie przeszedłem na większym lajcie. Tym czasem Zima, a z wędrowaniem czekam na Wiosnę. Zrobię sobie ostatni odcinek szlaku Wejherowskiego z Bieszkowic do Wejherowa i może szlak Domów Podcieniowych, to będzie jakieś 40 pkt (1 pkt = 1 km) i będę mógł po weryfikacji sprawić sobie Małą Brązową OTP.

Edit 02.20.2015

Należy dodać że trafiłem w PKS ale ten o 17:14 😉

29.12.2014 O tym jak poszedłem dziś do lasu.

Jednak poszedłem do lasu. Krótko po napisaniu poprzedniego wpisu wziąłem się do odśnieżania z Mamą, odśnieżałem wkurwiony bo wyprawa mi się nie udała. Potem pojawił się mój Tata i uruchomił pożeracza śniegu, tu sprawa była prostsza. On wciągał pożeraczem śniegu, a Ja usuwałem drobnostki które zostawały i wywalałem je na zielony parking, kiedy oczyściłem teren parkingu i wybierałem się do domu to wpadła mi do głowy taka myśl, może na Wejherowski jest już za późno, ale jakiś mały odcinek (16,2 km) Trójmiejskiego mogę przecież sobie zrobić. Wyszedł mi odcinek z ul. Warszawskiej w Gdyni do Źródła Marii na Fikakowie (też w Gdyni). Miałem kiedyś takie marzenie, mianowicie żeby wędrować w śniegu. I tak marzenie przeszło w czyn.

Wędrówka w śniegu po kostki jest męcząca, szlak Trójmiejski prowadził po dosyć malowniczych miejscach, las zimowy jest piękny, dla tych zwłaszcza którzy kochają zimę.

Las Zimowy

Las Zimowy

Spotkałem dwóch narciarzy biegowych i kupę śladów po nartach biegowych, swoją drogą ciekaw jestem ile śladów zobaczył bym na drodze Nadleśniczych, to jest wytyczony szlak właśnie do biegów narciarskich. Widziałem też faceta na rowerze. Nie było mi zimno, ubrałem się tak jak opisywałem to w niedawnym wpisie, z tą różnicą że zamiast ECWCS’a i zielonego polara wziąłem Minimalist Jacket Marmota i czarny polar, gdybym wziął ECWCS’a i zielonego to pewnie pływał bym w solonym płynie wydostającym się z mego ciała. Na nogach miałem dwie pary skarpet, a na nogach M65 i kalesony.

Żeby nie było tak pięknie to parokrotnie pogoda się załamywała i padało albo drobniutkimi płateczkami i z rzadka, albo całą hurmą grudkami o wielkości gdzieś 3 mm, jakim problemem są te śnieżyce okaże się dopiero później. Na filmie powyżej widać czerwony sznureczek, to znaczy że mam na szyi zawieszony kompas. Mapa i kompas to podstawa podczas każdej wędrówki, to wiedzą wędrowcy. Jeśli chodzi zaś o mapę, to chyba czeka ją klejenie.

Oczywiście nim dotarłem do góry Donas to się ściemniła, czołówka dawała radę, ale padający miejscami śnieg utrudniał mi widzenie drogi przed bo oświetlany był śnieg a nie to co dalej, nie wiem jakim cudem zauważyłem znak skrętu bo jak bym nie zauważył to niechybnie bym się zgubił, szlak prowadzący do góry Donas jest ciulowo poznakowany, jak dość na tą cholerną górę skumałem się po śladach człowieka który szedł tam przede mną. Ale zanim doszedłem do góry Donas to zaliczyłem pierwszą w tym roku glebę, poślizgnąłem się bo pod śniegiem był lód i upadłem na kostkę nadgarstka, stłuczona jest tylko ale ogranicza ruchy manualne prawej dłoni bo boli, teraz już mniej, ale przez kilka dni będę się męczył. Ściemniło się i zaczął się cyrk, gubiłem kilkukrotnie szlak, w nocy zobaczyłem światełko i pomyślałem „Co tam się pali ?” idę do tego światła a tam krzyże, myślę sobie „O @#*!$% to jakiś cmentarz”, okazało się że jest to cmentarz Ewangelicki, cmentarz po środku lasu, przez który przechodzi szlak Trójmiejski. Powiedziałem tylko „Świeć Panie nad ich duszami” i poszedłem dalej. Kiedy dochodziłem do Kaczych Buków przez drogę z prędkością małej wyścigówki przebiegł zając, ino uszy mu się kiwały. To tyle jeśli chodzi o wędrówkę dzisiejszą, dodam tylko że jak doszedłem do Źródła Marii to poszedłem na Fikakowo (Karwiny 4), potem wsiadłem w autobus i z przesiadką w McDonaldzie dotarłem do domu.

Idąc tak zimowym krajobrazem słuchałem radia i akurat leciała audycja pt. W Tonacji Trójki, poniedziałkowe wydanie prowadzi Piotr Stelmach i mówione było tam że na przełomie Stycznia i Lutego Polskie Radio pod patronatem Trójki wyda płytę ku pamięci Tomka Beksińskiego i w tym miejscu chciałbym Wam zaprezentować utwór który niewątpliwie znajdzie się na tej płycie, a jest to utwór którego jeszcze roku temu nie znałem, a zapoznał mnie z nim Piotrek T. Jest to ostatni utwór z ostatniej audycji Tomka i nosi tytuł „Stationary Traveller” i pochodzi z dziesiątego albumu grupy Camel o tym samym tytule.

Pięknie się pożegnał tym utworem, prawda ?

29.12.2014 O tym jak nie poszedłem dziś do lasu.

Od zeszłego tygodnia planuję tę wyprawę, w Sobotę nie mogłem bo na święta mieliśmy rodzinę i w Sobotę wyjeżdżali, a przecież trzeba się pożegnać, w Niedzielę nie było sensu bo gdzie Ja w Niedzielę złapię stopa w Bieszkowicach. Poniedziałek czyli dziś wstałem o 5:00 i wyjrzałem przez okno w łazience to zobaczyłem że ta woda w proszku pada i trzeba będzie z parkingu zgarniać śnieg. Mógłbym wymknąć się cichaczem z domu i zostawić ten problem rodzinie, ale tak się nie robi i nie poszedłem wędrować. Do stu tysięcy beczek rumu !

21.12.2014 Wędrówka

Wędrowałem dzisiaj po szlaku Wejherowskim, jakieś 10 km z Kamiennego Potoku do Chwarzna. Przekraczałem rzeczkę Kaczą jak zwykle po kamieniach. To był pierwszy odcinek tego szlaku.

Za tydzień albo później zaatakuję odcinek z Chwarzna do Bieszkowic to jakieś 25 km, nie mogę tego sprawdzić bo strona ze szlakami na Pomorzu jak zwykle jest zawieszona (co PTTK Gdańsk sobie wyobraża).

No nic na drugi odcinek pozostaje mi się lepiej przygotować, wziąć więcej żarcia żeby nie upaść na pyski i tak jak dzisiaj 2 litry wody bo to 25 km w związku z czym będzie mi potrzebna taka ilość bym mógł zagotować wodę na 3 ciepłe posiłki, na herbatę. Może powinienem wziąć 3 litry ? Nie wiem, jeszcze zdecyduję, oczywiście prócz 1 litra w bukłaku wezmę 2 butelki elastyczne o pojemności 1 litra, mam też butlę elastyczną o poj. 2 litrów. Zastanowię się jeszcze jak to rozwiązać, ruszam z 2 tygodnie, za tydzień nie mogę bo wydarzą się Święta Bożego Narodzenia których osobiście i nie ja jeden nienawidzę. Wesołych Świąt.

20.12.2014 Jutro idę wędrować.

Dziś będzie spis szpeju który biorę na jutrzejszą wędrówkę. Plecak będzie trochę bardziej obciążony niż poprzednim razem bo waga zwiększa się o 0,5 l wody którą zabieram do gotowania.

Szpej

Szpej

Szpej pakuję jak zwykle w Deutera Futurę 28, czyli mam 28 litrów do dyspozycji, ale dolny przedział ładunkowy (przeznaczony na śpiwór)  będzie zamknięty a to jest jakieś 10 litrów czyli tak na prawdę będę pakował się w 18 litrów wg. szacunków na oko (na oko to chłop w szpitalu umarł ;)). Biorę: Bukłak (z 1 litrem wody) z standardową rurką i zagryzanym ustnikiem (nie powinno być mrozu, jeśli będzie to założę kondom z neopranu), butelkę (nie ma jej na zdjęciu) Naglene (z 1 litrem wody), garnuszek Snow Peak 700 Ti, kubek  Snow  Peak 400 Ti (Ti = Tytan), Kuchenkę Esbit, 4 kostki paliwa stałego, Ekran przeciwwietrzny (Optimus Windfoil), Apteczkę, Termos Esbit 0,5 litra, Latarkę Petzl Tikka (bez futerału), statyw Joby, mocowanie Joby na smartfony, Sony Xperia jako aparat i jako kamera, IPod Nano 6g, Sansa Clip+, słuchawki, zapalniczkę Zippo, Hand Sanitizer (gdybym nie miał jak umyć rąk), kompas, LMF Spork (kocham), Victorinox Huntsman, Mapę w mapniku, Książeczkę Odznak Turystyki Pieszej (nowe wydanie), 4 Snickersy, Nóż z krzesiwem LMF Mora i kije trekkingowe Black Diamond.