01.12.2013 Wczoraj

Byłem wczoraj w lesie, plan był taki aby z Chwarzna zejść do Sopotu Kamiennego Potoku, z Kamionki przejść do Pachołka w sumie jakieś 21,5 km., obudziłem się o 6:00, zacząłem się pakować, w Czerwoną Futurę 28 Deutera zapakowałem: Suptuty (nie wiem po co), apteczkę, 250 g kartusz Optimusa, wraz z kuchenką Optimus Crux, 1 l słoik Naglene, Worek strunowy z Suwakiem, a w nim liofilizat Makaron po Bolońsku, kompas DS50, nóż Light my Fire z krzesiwem (ostrze Mora Kniv Sandvik chyba), STS Soprk, SnowPeak Trekker 750 ml (garnek), bukłak z 1l wody (po co ja biorę 1 l jak w 21,5 km wypiłem 0,5 l) oprócz tego 5 batonów Mars i jedno Oshee 0,75 ml. Do hali dojechałem 194, a przy Dworcu wsiadłem w 160 którym dojechałem do przystanku przy ul. Apollina i tak nastąpiłem na szlak.

Szlak Wejherowski

Szlak Wejherowski

Szlak zaczął się na skrzyżowaniu ul. Chwarznieńskiej i ul. Apollina i idąc w stronę Sopotu idzie się wzdłuż ul. Chwarznieńskiej i za zabudowaniami wchodzi się w las (tym razem trafiłem).

Kilka rad dla Was, w okresie Jesiennym (od Października do końca Jesieni) nie stąpajcie po wystających z ziemi korzeniach, są śliskie i to mi Się podoba w Szlaku Wejherowskim że mało jest takich ścieżek gdzie wystają korzenie bo w tym okresie taki szlak jak bym to powiedział jest trudny technicznie jeśli chodzi o swobodną wędrówką, i weźcie rękawiczki nie zależnie od pory roku (Latem rano kiedy po raz pierwszy wyruszałem na pachołek, a była to godzina 8:00 było chłodno i ręce mi marzły, ale szybko przebierałem nogami i ciepła krew dopłynęła do rączek, fantastyczne uczucie) zszedłem do Sopotu i po zebraniu pieczątek w Książeczce Odznak Turystyki Pieszej ruszyłem szlakiem Skarszewskim dalej.

Ksiązeczka Odznak Turystyki Pieszej

Ksiązeczka Odznak Turystyki Pieszej

Ulicami Kamiennego Potoku i Brodwina wszedłem w las. Szlak Skarszewski jest trudnym technicznie bo pełno na nim wystających korzeni 😦 dlatego jesienią lepiej uważać,można zęby wybić.

Na szlaku Skarszewskim jest takie coś że wystają tam kamienie (jakich dużo na terenach po morenowych) i te kamienie w zasadzie to takie mini głazy miały domalowane oczy, jest to element tzw. Szlaku Borsuka.

Kamienie mają oczy.

Kamienie mają oczy.

Przy tym szlaku borsuka który częściowo biegnie razem ze szlakiem skarszewskim i tam znalazłem tę osamotnioną ławeczkę, na której to rozłożyłem się i zjadłem obiad.

Obiad się szykuje.

Obiad się szykuje.

Generalnie ten worek i jedzenie z niego to pomysł do dupy, będę musiał brać Light My Fire Lunch Box, a w przyszłości kupić kubek tytanowy o pojemności 450 ml (można to przecież na szlaku umyć, są sposoby (np. piaskiem ;D). Potem poszedłem dalej szlakiem Skarszewskim, tam w pewnym miejscu jest takie rozdroże jedna idzie ścieżka idzie w lewo, druga prosto, a trzecia w prawo, doradzam iść lewą stroną, albo środkiem dojdzie się dalej. Niedługi po tym doszedłem do Pachołka.

Program którego słuchałem to był Trójkowy Wehikuł Czasu. Generalnie moim zdaniem idąc na 20 km nie śpieszyć się iść na tzw light’cie, oczywiście szedłem szybko, ale ani razu nie złapał mnie tzn dół (czujesz się coraz słabiej ale dobrze osłodzona czarna herbata stawia cię na nogi), na 25 km (Chwarzno do Bieszkowic) będzie troszkę ciężej bo będę musiał się wyrobić na PKS do Wejherowa (o 17:04 albo 18:44).

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s