16.10.2013 Inner Game

Kiedy zwlokłem sie z łóżka i zrobiłem kanapki, wypacykowałem gębę i ubrałem się trochę inaczej niż wczoraj, bo koszula była brunatna, a sweter bardziej kolorowy, reszta bez zmian. Oczywiście wychodziłem dość późno i na „ostatniego” 141 nie miałem szans, więc wsiadłem do 194. W odtwarzaczu było Kings of Leon – Only by the Night.

Kings of Leon – Sex is on fire

W 194 nie było nikogo prócz dwóch facetów więc usiadłem za tylną czwórką (na końcu najlepiej rzuca na dziurach). Z czasem i biegiem przystanków ludzie zaczęli się dosiadać, a wśród nich blond piękność w puchowej kurteczce, usiadła przedemną tyle że po skosie, miałem ją po prawej stronie. Uruchomiłem swoją Inner Game, intensywnie zacząłem myśleć co mi sie w życiu udało i ogólnie z czego jestem zadowolony. Jedym słowem obracałem się w dobry nastrój. Po chwili widzę jak jej piękne niebieskie oko jest skierowane po skosie na mnie ! To działa. Wysiadłem przy estakadzie i zmieniłem repertuar na coś ostrzejszego, mianowicie Helloween – Keeper of the Seven Keys.

Helloween – Future World

Zdążyłem na 163 i oglądając Gdyńską rzeczywistość przez okno autobusu pognałem do bram Portu Wojennego.

Reklamy

4 thoughts on “16.10.2013 Inner Game

  1. Chwilkę musiałam się zastanowić, co to za mistyczna „Inner game”, ale chyba już łapię. Cóż, poszerzyłeś moją wiedzę teoretyczną z zakresu podrywu. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s